Zaznacz stronę

Na co dzień każdy z nas pełni wiele ról, przybiera różne maski i stara się sprostać zarówno oczekiwaniom otoczenia, jak i własnym przekonaniom czy normom społecznym. To właśnie te doświadczenia, obok naszych uwarunkowań genetycznych, budują tożsamość i kształtują naszą osobowość. Fundamentem rozwoju jest jednak przede wszystkim relacja z rodzicami – każdy z nas najpierw jest dzieckiem swoich rodziców i to oni tworzą pierwszą „matrycę” naszych zachowań.

Od najmłodszych lat dziecko, nawet jeśli wydaje się, że nie rozumie otaczającej go rzeczywistości, odbiera bodźce i doświadcza pierwszych potrzeb: od biologicznych, takich jak jedzenie czy sen, po emocjonalne – potrzebę bezpieczeństwa, bliskości, radości. To właśnie rodzice odpowiadają za ich zaspokojenie. Sposób, w jaki to robią, oraz to, jakie relacje sami ze sobą tworzą, kształtuje przyszłe życie dziecka – jego potencjał, poczucie wartości, zdolność do budowania więzi.

Rodzice funkcjonują w oparciu o własne schematy, wyniesione z rodzinnego domu i wzmacniane przez całe życie. Często powielają je nieświadomie, czasem z poczuciem bezradności wobec zmiany. Dziecko w naturalny sposób naśladuje te wzorce – początkowo bardziej od matki, potem od ojca, a z czasem od otoczenia. W dorosłości samo zaczyna przekazywać dalej to, co wyniosło z domu. Jeśli były to zdrowe wzorce – oparte na miłości, bliskości, ale też stawianiu granic i możliwości uczenia się na błędach – stają się one fundamentem kreatywności, odpowiedzialności i otwartości. Niestety, częściej niż idealne relacje spotykamy te zaburzone, w których powtarzają się błędy.

Brak rodzica – zarówno fizyczny (rozwód, choroba, śmierć, wyjazd), jak i emocjonalny (ciągłe „nie mam teraz czasu”) – może rodzić u dziecka niską samoocenę, nadmierne poczucie odpowiedzialności albo przeciwnie – brak odpowiedzialności. Innym błędem jest przekazywanie dziecku zniekształconych przekonań o świecie: lęku, braku pewności siebie czy nieufności wobec innych. Nadmierne wymagania mogą prowadzić do przekonania „nie jestem wystarczająco dobry”, brak wymagań – do lenistwa, a nadopiekuńczość – do nieumiejętności brania odpowiedzialności. Niezdolność do wyrażania emocji u rodziców sprawia, że dziecko uczy się je tłumić, a wzajemne podważanie się dorosłych uczy manipulacji.

Wszystko to przekłada się na późniejsze życie. Człowiek kieruje się potrzebami – od fizjologicznych, przez emocjonalne, po wyższe. Jeśli są zaspokajane w sposób zdrowy, relacje są stabilne. Jeśli nie – rodzą się konflikty, zwłaszcza w bliskich związkach. Błędy komunikacyjne, brak umiejętności wyrażania emocji czy życie iluzją dawnej miłości prowadzą do kryzysów. Często młodzi ludzie, wchodząc w związki, nie są jeszcze gotowi na pełną odpowiedzialność – ograniczają się do zaspokajania potrzeb seksualnych, co pogłębia trudności w budowaniu dojrzałych relacji. W małżeństwach konflikty pojawiają się, gdy jedna strona próbuje zdominować drugą albo gdy partnerzy żyją bardziej wspomnieniem niż realnym związkiem.

Tak właśnie tworzy się krąg powtarzających się schematów – „wąż pożerający własny ogon”. Ale każdy z nas ma wybór: możemy poznawać siebie, rozwijać się, sięgać do źródła miłości i – przede wszystkim – przełamywać schematy.